czwartek, 28 maja 2015

Mushishi - pierwotne piękno



      Serdecznie zapraszam do wspólnej wyprawy śladami pierwotnego piękna, jakie kryją w sobie mushi - istoty najbliższe prapoczątkom życia. Przez jednych ludzi czczone niczym bóstwa, przez drugich uważane za szkodniki i źródło wszelkich nieszczęść. Prawda jednak jak zwykle kryje się gdzieś pośrodku, a pomoże nam ją odkryć nie kto inny jak tytułowy mushishi - badacz tych niezwykłych istot.


"Mówiąc w uproszczeniu... Przyjmijmy, że cztery palce to żywe stworzenia, a kciuk to rośliny. W tym przypadku człowiek będzie tu - najbardziej oddalony od serca, palec środkowy, to on wybiega najbardziej w przód. Im bliżej środka ręki, tym bardziej prymitywne są to byty. Wszystkie naczynia krwionośne tworzą jedność w nadgarstku. Tu są mikroby i grzyby. To tu rośliny i zwierzęta zlewają się w jedno. Ale tu dalej też jest coś. Podążając w głąb po ręce i jeszcze dalej. No i prawdopodobnie... tu tez coś się znajdzie. "Mushi"... inaczej zwane "Zielonymi"."

     Mushi z pewnym względów mogą przywodzić na myśl duchy, bądź jakieś mistyczne stworzenia z opowiadań. Wszystko to za sprawą tego iż niewiele osób jest w stanie je dostrzec, a nawet jeżeli posiadają taką umiejętność, to nie zawsze są zdolne do zaakceptowania istnienia bytów tak odmiennych od tego, co je otacza. Jednym co jesteśmy w stanie powiedzieć o mushi na sto procent, jest to iż żyją, tak jak rośliny, zwierzęta czy ludzie. Jednak jakiekolwiek próby ich opisu nie mają większego sensu. Uniemożliwia to nie tylko ich odmienność, ale i różnorodność. Mimo wszystko są jednak ludzie, którzy trudzą się badaniami nad nimi. Tytułowy mushishi to osoba, która podejmuje próbę zrozumienia mushi i zbadania ich egzystencji. Nieodwracalnie jest z tym związana więc praca z osobami, które zostały "dotknięte" przez mushi, co objawia się niezwykłymi zdolnościami, czy zmianami w ciele, a nawet będąca zagrożeniem dla życia nie tylko osoby "nawiedzonej" przez mushi, co też wszystkich w około.


     Główny bohater imieniem Ginko jest postacią nader tajemniczą. Nie wiemy o nim praktycznie nic, a jego niewyróżniający się niczym wygląd również nie jest w stanie nam wiele zdradzić. Dopiero z czasem, obserwując rozwój wydarzeń, uchylony zostanie przed czytelnikiem rąbek tajemnicy. Dzięki szczątkowym informacjom dowiemy się, co kryje się za zasłoną białych włosów, nieprzerwanie zasłaniającą lewe oko bohatera, czy też będziemy mogli podejrzewać, że i on został w przeszłości dotknięty przez mushi. Aura tajemniczości, powściągliwość i opanowanie Ginko, niezależnie od sytuacji w jakiej przyjdzie mu się znaleźć, nie odpychają jednak czytelnika od stworzonego przez Yuki Urushibara bohatera. Wręcz przeciwnie, z każdą kolejną stroną z coraz większym zapałem śledziłam jego losy, zżywając się z nim w trakcie wspólnej wędrówki śladami mushi. Trudno też nie docenić niezwykłego spojrzenia na świat i inteligencji, jaką sobą reprezentuje.


     Świat który przemierzamy wraz z bohaterem kryje w sobie wiele piękna i przyprawia o nostalgiczny nastrój. Nie tylko za sprawą przepięknie dopracowanych teł,  nad którymi warto się zatrzymać na dłuższą chwilę, wpływa na to także spokojne tempo, jakim prowadzona jest cała historia. Osoby lubiące dynamiczność i walki nie będą raczej zadowolone, gdyż nie spotkają ich tutaj wcale. Yuki Urushibara nie oferuje czytelnikowi także podniosłych dylematów molarnych, skupiając się raczej na przyziemnych sprawach prostych ludzi. Ginko przemierzał będzie bowiem wsie i niewielkie miasteczka, przywodzące na myśl Japonię, jednak ani miejsca, ani czasu akcji czytelnik nie będzie w stanie dokładnie określić. Nie padają bowiem żadne daty, ani nazwy, które mogłyby naprowadzić nas na jakikolwiek trop. Zabieg ten z pewnością jest zaletą, gdyż tajemniczość ta dodaje jedynie magii opowiadanym historiom.


     Na tom składa się pięć odrębnych historii, powiązanych ze sobą jedynie osobą głównego bohatera i jego badaniami mushi. I tak przy lekturze poznamy losy ludzi nierozerwalnie wręcz związanych z owymi przedziwnymi istotami,  będących zazwyczaj dla nich problemem utrudniającym normalne życie. Manga nie przybiera jednak monotonicznego schematu, w którym co rusz Ginko ratuje nieszczęśliwca spod zgubnego wpływu mushi. Nie w każdym przypadku jest to bowiem możliwe, bądź wręcz przeciwnie, niektórzy wybierają porzucenie swojego człowieczeństwa, skuszeni zaletami jaki niesie ze sobą nieodwracalne związanie swego losu z tymi przedziwnymi istotami. Każda z tych historii przybliża nam więc nie tylko niezwykły świat wypełniony tajemniczymi mushi, ale także ludzką naturę i prawdy o nas samych.


     "Mushishi" to tytuł obok którego nie można przejść obojętnie. Interesujący pomysł zrealizowany z niespotykanym wręcz dopracowaniem i  wspaniałe wykonanie to tylko niektóre z czynników, za sprawą których przeniesiemy się do zupełnie innego świata. Tajemniczego, pięknego i pociągającego. Zadowoleni będą wszyscy ceniący sobie ambitne tytuły, jakich tak naprawdę niewiele jest w Polsce. Niezwykły świat musishi i tajemniczy Ginko zagłębiający się w ich sekrety sprawią, że tak jak ja nie będziecie mogli doczekać się kolejnego tomu "Mushishi". Tytuł wart polecenia.

Ocena: 10/10
Andromeda

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu Hanami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz