sobota, 25 kwietnia 2015

Prawdziwe znaczenie Smekodnia – niezwykła przyjaźń z kosmitą



     Sięgając po książkę Adama Rexa zaintrygował mnie jej dziwny tytuł. „Prawdziwe znaczenie Smekodnia”? Ale o co chodzi? Zaglądam na tylnią cześć okładki, gdzie w opisie uderza mnie duża liczba równie dziwacznych słów i ogólny zarys fabuły zapowiadający ciekawą historię z udziałem kosmitów. Jednak dopiero informacja o tym, że książka zainspirowała DreamWorks do nakręcenia animowanej bajki „Dom” sprawiła, że w głowie zaświeciła mi się zielona lampa i od razu skojarzyłam, czego mogę się spodziewać. Nie miałam, co prawda okazji oglądać wspomnianej bajki, ale nie ukrywam, że mam do nich słabość, a w dodatku ciekawie zapowiadające się zwiastuny utwierdziły mnie w przekonaniu, że przy najbliższej okazji z pewnością nadrobię zaległości. Tymczasem jednak w ręce wpadło mi „Prawdziwe znaczenie Smekodnia”, po lekturze, którego tym bardziej mam ochotę wybrać się do kina. Przekonajcie się dlaczego.
  

     Dwunastoletnia Gratity Tucci – zwana w skrócie Tip, nie ma łatwego życia. Nie tylko ze względu na dziwne imię i to, że gdy się przedstawia wiele osób myśli, że się z nich naśmiewa lub że ma nie po kolei w głowie. Fakt iż wychowywana przez nieco zdziwaczałą matkę, musiała wziąć na siebie większość obowiązków i dopilnować, żeby miały wszystko, co niezbędne do przeżycia, też nie był najgorszy. Problemy zaczęły się dopiero wtedy, gdy na karku jej mamy pojawił się dziwny pieprzyk, a ona sama zaczęła opowiadać, że kosmici porwali ją, by składała im pranie. Najgorsze jednak wydarzyło się, gdy w Wigilie kosmici naprawdę zstąpili na Ziemię, porwali jej matkę i uznali całą planetę za jedną ze swoich kolonii i zmienili nazwę na Smeklandię – na cześć swojego Kapitana. W dodatku uznali, że wszystkim mieszkańcom Ameryki wystarczy w zupełności jeden stan i mają się oni niezwłocznie udać na Florydę. W trakcie wyprawy, starym, ale wciąż sprawnym autem zwanym Pychotkiem, mając za towarzyszkę kotkę Świnkę, Tip napotyka boovijskiego mechanika J.Lo. Przerobienie Pychotka na latający samochód, będzie początkiem wspólnej wyprawy, podczas której nawiąże się niezwykła przyjaźń między przedstawicielami tak różnych ras.


   Zapewne czytając ten krótki wstęp pomyślicie, ze książka jest mocno zwariowana i będziecie mieli rację. Przygody Tip i J.Lo są tak niezwykłe i nieprawdopodobne, jak to tylko możliwe. Ale czego innego można się spodziewać wysyłając mała dziewczynkę na samotną wyprawę w towarzystwie kotki i kosmity pachnącego rybą, zjadającego odświeżacze w toaletach myśląc, że to ciasteczka i niekiedy naiwnego niczym dziecko?

     Autor zaskakuje czytelników nie tylko nietypowymi pomysłami, czy zwariowanymi kreacjami kosmitów, w tym miejscu zdradzę, że Boovowie nie są jedynymi obcymi, z jakimi będziemy mieli styczność. Zdecydował się także na nietypową formę, cała historia została bowiem spisana jako zdanie domowe Tip, która miała napisać wypracowanie zatytułowane, tak jak książka: „Prawdziwe znaczenie Smekodnia”. Czytając słuchamy jakby wspomnień bohaterki, która opisuje wszystko rok po odejściu obcych z Ziemi. Dodatkowo punkt widzenia niektórych spraw, przez główną bohaterkę, jest naprawdę niezwykły i sprawia, że cała książka jest naprawdę inteligenta i porusza w lekki sposób ważne tematy.


     Poza spora dozą humoru autor poprzez kreacje swoich bohaterów i ich wzajemne relacje pokazuje jak dwie zupełnie odmienne osoby, od początkowej nienawiści i niechęci, zupełnie zrozumiałej, gdy ktoś kradnie Ci rodzinna planetę (sprawa widziana oczami Tip), lub wtedy, gdy rasa uważająca się za wyżej rozwiniętą nie rozumie niewdzięczności ze strony dzikusów, którym stara się pomóc (punkt widzenia J.Lo), powoli przełamują się i chcą poznać siebie nawzajem. Dwie tak różne kultury zderzają się w osobach ludzkiej dziewczynki i boovijskiego mechanika, czego wynikiem jest nietypowa, aczkolwiek piękna przyjaźń.   

     Na koniec tradycyjnie przejdę do wydania książki, które stoi na naprawdę wysokim poziomie. I nie chodzi tutaj o usztywnianą okładkę, czy dobry jakościowo papier, a o nietypową stronę wizualną książki. W środku znajdziemy, bowiem liczne ilustracje stylizowane na zdjęcia, rysunki, wycinki z gazet czy nawet komiksy! Wszystko zaś świetnie wpasowuje się w opowiadaną historie dopełniając ją i czyniąc jeszcze ciekawszą.


     O książce „Prawdziwe znaczenie Smekodnia” mogę powiedzieć tylko jedno: jest to jedna z najciekawszych pozycji o kosmitach, jakie zdarzyło mi się czytać. Być może stało się tak za sprawą nietypowego, ale za to wyjątkowo ciekawego podejścia do tematu kosmitów, a być może przeważyli o tym ciekawi bohaterowie i wnikliwe postrzeganie świata przez Tip. Pewne jest jedno, nie mogę się doczekać kontynuacji zatytułowanej „Smek na prezydenta”.

Ocena: 9/10
Andromeda

Ze egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu Galeria Książki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz