poniedziałek, 30 listopada 2015

Ogień i Woda – Igrzyska Śmierci w towarzystwie pokemonów

     W literaturze co jakiś czas przychodzi szał i moda na konkretną tematykę, za sprawą jednego-dwóch tytułów, które zrzeszyły sobie rzeszę fanów, kolejni pisarze próbują powtórzyć sukces korzystając ze sprawdzonego schematu. Tak było swego czasu ze „Zmierzchem” gdy rynek książek zasypała cała masa najróżniejszych paranormal romance, często dużo ciekawszych od pierwowzoru. Obecnie dużym powodzeniem cieszą się książki wzorowane na „Igrzyskach Śmierci”, czy „Niezgodnej”, do których niewątpliwie należy „Ogień i Woda” Victorii Scott. Jak wypada ta pozycja na tle innych? Czy ma szansę przyciągnąć do siebie czytelników? Zapraszam do wspólnego udziału w Piekielnym Wyścigu, gdzie czekają nas odpowiedzi na powyższe pytania.


     Jak wiele bylibyście poświęcić dla bliskiej wam osoby? Takie pytanie zmuszona była sobie zadać główna bohaterka książki - Tella Holloway, która dla brata pożegnała przyjaciół, dotychczasową szkołę, wszystko co znała i kochała, mając nadzieję, że przeprowadzka z miasta i świeże powietrze poprawią jego stan. Dziwna choroba, której nikt nie potrafi rozpoznać jednak nie ustępuje. Gdy pojawia się szansa zdobycia cudownego lekarstwa zdolnego wyleczyć każdą chorobę, dziewczyna nie waha się długo. Ryzykując zdrowie i życie postanawia wziąć udział w Piekielnym Wyścigu. Nie jest jednak odosobniona w postanowieniu zdobycia głównej nagrody. Ludzie z całego świata, chcąc ocalić swych bliskich, w pogoni za obietnicą wymarzonego leku stają do walki przeciwko sobie. Poprzez dżunglę, piaski pustyni, ocean i góry, za pomoc mając niezwykłe zwierzęta – pandory.

     Tym co wyróżnia tytuł już na pierwszy rzut oka są właśnie wspomniane pandory, które w tytule żartobliwie nazwałam pokemonami. Skojarzenie to jest o tyle trafne gdyż każde ze zwierząt, pomimo dość zwyczajnego wyglądu, jak list, lew, baran, słoń, itd. posiada unikatowe mocy. I tak wspomniany lew będzie zioną ogniem, słonik pomoże w zdobyciu wody na pustyni, baran wywoła małe trzęsienie ziemi, a lis, należący do głównej bohaterki, okaże się wyjątkowym i niezwykłym towarzyszem podczas morderczego wyścigu. Różnorodność zwierzęcych pomocników zachwyca i stanowi ciekawy element. Tak samo jak i różne podejście uczestników, poczynając od tych, którzy ograniczą się przedmiotowego traktowania pandor, za kończąc na tych, którzy zaprzyjaźnią się z nowymi pupilami.


     Tella Holloway jest tradycyjnym przykładem bohatera, który pod wpływem warunków musi przejść gwałtowną przemianę, by przeżyć. Nieco rozpieszczona dziewczyna, którym największymi problemami było to w co się ubrać oraz brak dostępu do Internetu, w trakcie wyścigu będzie musiała zmienić swoje priorytety o ile chce wyjść z wyścigu żywa i uratować brata. Postawiona przeciwko brutalnej rzeczywistości jaka panuje w dżungli i na pustyni – dwóch ekosystemach jakie przyjdzie nam przemierzyć z bohaterami w trakcie lektury tego tomu, będzie musiała odkryć moce swej pandory, nawiązać sojusze z innymi uczestnikami i stanąć naprzeciw problemom sercowym. Tak jak w większości książek młodzieżowych nie zabrakło tutaj wątku miłosnego. Początkowe przerażenie tajemniczym chłopakiem imieniem Guy, szybko przerodzi się we wzajemną fascynację. Czy dziewczyna będzie mogła mu zaufać i czy romans w sytuacji gdy ostatecznie i tak staną się rywalami w walce o lekarstwo dla bliskich ma szansę przetrwać? Tego dowiecie się już podczas lektury.

      Samo wydanie kusi ładną okładką, w której dwa, tytułowe żywioły ścierają się ze sobą. Pewien minimalizm ilustracji kryje w sobie nieodparty urok. W środku książki z kolei zastosowano ciekawy zabieg, polegający na ciemniejszych stronach otwierających każdy nowy rozdział historii.


     Utarte schematy mieszają się tutaj z pewnymi oryginalnymi elementami, tworząc dość przyjemną mieszankę. Początkowo obawiałam się iż charakter głównej bohaterki będzie mnie irytował, były to jednak bezpodstawne obawy. Przemiana i zmiana priorytetów Telli, jej głębokie poczucie tego co dobre, a co złe i wierność własnym ideałom sprawiły że zżyłam się z nią i z przyjemnością kibicowałam jej podczas wyścigu. Wartka akcja, przyjemny w odbiorze styl w jakim autorka prowadzi nas przez snutą przez siebie historię sprawiły, że książkę pochłonęłam w zastraszającym tempie, ciekawa co wydarzy się dalej. Jeżeli tylko gustuje się w tego typu historiach, czas spędzony przy powieści Victorii Scott na pewno nie zostanie przez was uznany za stracony. Tym bardziej iż rozpoczęte wątki dają nadzieję, że kolejna część będzie jeszcze ciekawsza.

Ocena: 8,5/10
Andromeda

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu IUVI.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz