niedziela, 15 listopada 2015

Hum’Ha Ostatni – młody demonolog i polityczna intryga

     „Hum’Ha Ostatni” to kolejna pozycja, której dałam się zwieść za sprawą nietypowego wydania. Czarno-biała ilustracja przedstawiające jakieś niezwykłe humanoidalne stworzenie przywodziła mi na myśl coś pierwotnego, co pomimo wyraźnej prostoty zdawało się kusić skrywaną w sobie głębią. Dodatkowo fakt iż opis obiecywał wątek demoniczny, do którego mam ogromną słabość, sprawił, że po prostu musiałam na własnej skórze sprawdzić co skrywa w sobie ten intrygujący tytuł. Co przyniosła ze sobą lektura książki Witolda Dzielskiego? Zapraszam byście przekonali się o tym razem ze mną.


     Akcja książki biegnie dwutorowo. Z jednej strony autor opisuje losy Huma – młodego uzdrowiciela, wychowywanego przez swojego mistrza Pawkotę, który okazuje się być kimś więcej niż zrzędliwym starcem. W rzeczywistości bowiem chłopak uczył się i dorastał pod czujnym okiem demona. Hum dowiadując się o swoich demonicznych talentach, pozostawiony z głową pełną pytań i tajemnicza księgą swojego nauczyciela, musi sam odkryć drzemiącą w nim moc. Okoliczności bynajmniej temu nie sprzyjają. W Hołdacji narasta konflikt, między żyjącymi do tej pory w zgodzie elfami i ludźmi. Co więcej w całość zdają się być zamieszane również gnomy i Lodowi Magowie. Zaniepokojony sytuacją u sąsiadów, król sąsiedniego Królestwa Hurmy zwraca się z prośbą do Szpicy – holemskiej organizacji handlowo-szpiegowskiej o zbadanie pogłosek o narastającym konflikcie. Wraz z grupą krasnoludów, magiczką Bargod przyjdzie nam wyruszyć w stronę stolicy Hołdacji i rzecz jasna przeżyć wiele pasjonujących przygód. Wątek młodego demonologa i międzypaństwowej intrygi politycznej powoli splotą się w jeden. Jaki będzie tego wynik, musicie już się dowiedzieć sami.


     Ludzie, krasnoludy, elfy, gnomy, trolle, Lodowi Magowie - „Hum’Ha Ostatni” to książka która tętni życiem wielu ras. Autor zadbał nie tylko o opisanie historii i zwyczajów, każdej z nich, ale także wykreował wielu interesujących bohaterów. Żadna z przedstawionych przez niego postaci, nie jest tylko pozbawioną woli marionetką. Wręcz przeciwnie nawet epizodyczne postacie mają w sobie to coś, co sprawia, że zapadają w pamięci czytelnika. Nie zabraknie tutaj przemian jakim zmuszeni będą ulec niektórzy z nich, będziemy świadkiem przemiany młodego uzdrowiciela Huma w demonologa, przeżyjemy wiele przygód i zżyjemy się z członkami wyprawy do Hoł-łan-Hoł. Nie zabraknie także wątku miłosnego, choć przewidywalnego, to jednak udanego i świetnie wpasowującego się w klimat powieści.

     Świat w którym przyjdzie nam się poruszać z pozoru będzie się wydawał dość pospolity. Niewielka wioska Przesieka w której mieszka Hum stanowi niewielką osadę, gdzie wokół jednej ulicy mieszkańcy żyją w drewnianych chałupach, sąsiadując z Czarną Puszczą, w której głębi żyje elfia wiedźma Ma-hoosha. Nie zabraknie też miast, wśród których wyróżni się chociażby Hoł-łan-Hoł, gdzie rośliny i ludzie koegzystują ze sobą, razem dbając o dobrobyt jego mieszkańców. Większość czasu jednak wraz z bohaterami spędzimy w podróży przez pola, bagna. Nie można jednak narzekać na monotonie, bowiem miejsca które przyjdzie nam zwiedzić nie tylko wyróżniają się nietypowymi nazwami, ale posiadają własną historię, coś, co je wyróżnia. Poznawanie tego świata jest prawdziwą przyjemnością i trudno nie docenić wysiłku i zręczności z jaką autor nas przez niego prowadzi.


     Kolejną zaletą i cechą charakterystyczną dla tego tytułu jest język jakim posługują się bohaterowie. Mieszkańcy Przesieki, krasnoludy, czy chociażby gnomy, posiadają swoistą gwarę, która dodaje lekturze niebywałego charakteru. Autor nie szczędzi wulgaryzmów, ale tutaj stanowią one uzasadniony element całości i świetnie się wpasowują w klimat. Czytając chociażby dialogi z gnomami nie raz uśmiałam się do łez. A obecne w książce przyśpiewki, czy poezja to już prawdziwy majstersztyk. Dawno nie czytałam pozycji, w której autor przyłożyłby tyle pracy i uwagi do stworzenia odrębnych języków dla pojawiających się w niej ras.

     Jak już wspominałam na wstępie wydanie zaintrygowało mnie swoja okładka. We wnętrzu książki poza mapą świata znajdziemy również, na początku każdego nowego rozdziału, ilustracje utrzymane w tej samej stylistyce. Pokraczne, nieco groteskowe, mnie bardzo przypadły do gustu poruszając wyobraźnię. Choć nie każdemu się spodobają z pewnością są elementem dodatkowo wyróżniający „Hum’Ha Ostatni”, spośród wielu innych pozycji.


     Witold Dzielski stworzył książkę, która zaskakiwała mnie na każdym kroku, nie tylko za sprawą dopracowanych pod każdym względem bohaterów, świata, w którym choć spotykamy znane z innych pozycji elementy, to jednak posiadającego sporą dawkę elementów indywidualnych, czyniących go miejscem niepowtarzalnym, czy samej historii i bogatego języka, który porywa nas podczas lektury. „Hum’Ha Ostatni” to pozycja, która pokazuje, że Polak potrafi i pragnę ją polecić nie tylko miłośnikom powieści fantasy. Niezależnie od wieku, czy upodobań literackich, wierzę że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Mam także nadzieję, że w przyszłości autor pokusi się o napisanie ciągu dalszego przygód bohaterów tego niezwykłego świata. Z przyjemnością sięgnęłabym po kontynuację.

Ocena: 10/10
Andromeda

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu Psychoskok.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz