czwartek, 18 lutego 2016

Wywiad z Adrianem Bednarkiem autorem "Pamiętnika diabła" i "Procesu diabła"

     Serdecznie zapraszamy do lektury wywiadu z Adrianem Bednarkiem, autorem książek "Pamiętnika diabła" i "Procesu diabła". W wywiadzie znalazły się pytania z pierwszego spotkania autorskiego pisarza, które odbyło się 5 lutego we Wrocławiu. Zachęcamy do lektury jak i obejrzenia nagrania ze spotkania i posłuchania jak autor opowiada o bohaterze swoich książek, twórczości i nie tylko.

Adrian Bednarek podczas spotkania w księgarni Tajne Komplety we Wrocławiu.

By napisać książkę trzeba kochać książki. Zamiast spytać jak zaczęła się Pana przygoda z pisaniem chciałabym spytać jak rozpoczęła się pana przygoda z czytelnictwem. Czy ma Pan jakiś tytuł, który ma dla Pana szczególne znaczenie i niejako wpłynął na Pana życie?

Moja przygoda z czytaniem rozpoczęła się dość dawno, lecz to nie książki były tym, po co sięgnąłem na początku tylko komiksy. Kiedy miałem sześć lat dostałem pierwszy wydany w Polsce komiks z przygodami Batmana. Później wchłaniałem je wszystkie po kolei, doszły Spiderman, Punisher, Lobo i inne pozycje z DC czy Marvela. Książki zacząłem czytać dopiero po pójściu na studia. Przez okres liceum w ogóle ich nie czytałem. Pierwszą książką, po którą sięgnąłem był Ojciec Chrzestny Mario Puzo. Przeczytałem ją w dwa dni i tak to się zaczęło. Więc jeśli mam wskazać jeden tytuł, który znacząco wpłynął na moje życie wybieram właśnie ten.

Skąd wzięło się Pana zainteresowanie postaciami seryjnych morderców? Dlaczego właśnie oni okazali się najciekawsi? I czy wśród tych znanych Panu, któryś zajął szczególne miejsce? Jest to postać rzeczywista, czy fikcyjna?


Od zawsze uwielbiałem czarne charaktery. Bez różnicy czy występowały w książkach, komiksach filmach czy grach komputerowych. Zawsze „ci źli” fascynowali mnie najbardziej i zawsze im kibicowałem choć wiedziałem, że w 99% przypadków na koniec i tak musieli przegrać. Seryjni mordercy są wśród tych czarnych charakterów zdecydowanie najciekawsi. W przeciwieństwie do większości nie zabijają dla zysku, z zazdrości, miłości, nienawiści czy innych racjonalnych pobudek. Oni robią to dla czystej przyjemności, co czyni ich jednocześnie fascynującymi i wyjątkowo przerażającymi. W panteonie czarnych charakterów szczególne miejsce zajmują Dennis Rader BTK- postać rzeczywista i moja ulubiona postać fikcyjna Joker z Batmana.



Wydanie książki nie jest łatwym zadaniem i choć obecnie obserwujemy coraz większą falę debiutów, nadal trzeba się namęczyć zanim znajdzie się wydawnictwo zainteresowane wydaniem danego tytułu. Czy może Pan zdradzić jak wyglądała droga od zrodzenia się pomysłu do ukazania się „Procesu diabła” na półkach księgarni?

Rzeczywiście była to długa droga. „Proces” zacząłem pisać jesienią 2013 roku a decyzję o publikacji dostałem w styczniu 2015 roku. Z tym, że maszynopis wysłałem do selekcji do redakcji Zysk i S-ka jesienią 2014, więc odpowiedź otrzymałem po zaledwie kilku miesiącach. Później rozpoczęła się praca nad udoskonaleniem tekstu, proces redakcyjny, projekt okładki, opis itp. a pod koniec września nastąpiła oficjalna premiera „Procesu Diabła”.

Kiedy pojawił się pomysł na napisanie własnej książki i co pojawiło się pierwsze? Główny bohater, czy może ogólny zarys historii?

Pomysł pojawił się kilka lat temu, nawet już dokładnie nie pamiętam kiedy. Za to bardzo dobrze pamiętam, że chciałem napisać książkę, w której głównym bohaterem będzie seryjny morderca. Chciałem przedstawić jego życie codzienne, troski, zmartwienia, cele i plany oraz sposób w jaki współgra to z jego mroczną stroną. To wiedziałem już wcześniej, natomiast zarys historii, postacie poboczne i wątki przychodziły z czasem. Wymyślając postać Kuby nie miałem pojęcia co się wydarzy poza tym, że będzie on seryjnym mordercą. Nie wiedziałem nawet jaką będzie miał traumę.

Czy od początku planował Pan napisanie kolejnej części losów Kuby Sobańskiego? Czy może zrodziły się one w trakcie pisania „Pamiętnika diabła”?

Nie, ja nawet będąc w połowie pisania „Pamiętnika” nie planowałem jak się on skończy :) Dopiero kilka miesięcy po napisaniu zakończenia zrozumiałem, że zaczynam tęsknić za Kubą i jego mrocznym światem. Chciałem nadal przeżywać tą przygodę i stąd przyszedł pomysł na napisanie drugiej części.

Czy napisanie drugiej książki przyszło Panu łatwiej?

Napisanie drugiej książki było nieco innym przeżyciem, niż napisanie pierwszej. Siłą rzeczy mój bohater nieco dojrzał, w jego życiu zaszły duże zmiany, dostał swoją pierwszą pracę, zaczynał budować karierę itp, dlatego należało zbudować mu nową rzeczywistość. Nie powiedziałbym, że napisanie „Procesu” przyszło łatwiej lub trudniej. Podobnie jak przy pierwszej książce tutaj też zdarzały się ciężkie momenty, chwile przypływu weny, zwątpienia i satysfakcję. Pewną trudność sprawił sam proces karny, ponieważ musiałem się trzymać pewnych reguł i starać jak najmniej „kolorować na potrzebę fabuły”. W „Pamiętniku Diabła” takiego rygoru nie było, obowiązywał freestyle.

Autor w trakcie podpisywania egzemplarzy "Procesu diabła".

Pana bohater, mimo iż kryje w sobie krwiożerczą bestię nie da się jednoznacznie nie lubić. Wręcz przeciwnie, w trakcie lektury czytelnik zżywa się z nim. Czy był to celowy zabieg? Co chciał pan przez to pokazać?

Pisząc nie skupiałem się na tym czy czytelnicy zżyją się z Kubą czy nie. Owszem byłem tego strasznie ciekaw, ale nic poza tym. Pisałem na zasadzie „pokazać seryjnego mordercę tak jak ja go sobie wyobrażam”. Przyznam, że spotkałem się z opiniami czytelników, którzy twierdzili, że Kuba nie budzi w nich żadnej sympatii, ale przeważają te wyrażające sympatię, co bardzo mnie cieszy.

„Proces diabła” obfituje w kilka postaci, które chciałoby się jednoznacznie nazwać złymi. Jednak każdy z tych bohaterów posiada mroczną przeszłość, która przyczyniła się do tego kim się stał. Zrodziła jego demony, które popychają go do złych czynów. Czy aby zostać tytułowym diabłem potrzebna jest właśnie owa traumatyczna przeszłość? Czy osoba wychowana w szczęściu nie może stać się seryjnym mordercą? Jakie jest Pana zdanie na ten temat?
Uważam, że tak. Według mnie demony rodzą się w skutek dramatycznych przeżyć, których człowiek doświadcza we wczesnym dzieciństwie. Traumatyczne przejścia na tle seksualnym mogą wywołać w człowieku prawdziwe szaleństwo i zrodzić żądzę zabijania, co udowadniają biografie seryjnych morderców. Jest to jednak tylko moja opinia, pewnie nie jeden fachowiec mógłby się z nią nie zgodzić.

Choć główny bohater niewątpliwie skupia na sobie największą uwagę czytelników, trudno nie zauważyć, że powieść obfituje w wiele intrygujących postaci pobocznych. Czy z któraś z nich ma dla Pana jakieś szczególne znaczenie, a jeżeli tak to, dlaczego?

Taką postacią jest Ada Remiszewska. Powstała niby przypadkiem, wymyśliłem ją całkowicie spontanicznie na początku nie wiedząc do czego mnie ona doprowadzi. Z czasem, kiedy zyskała swój niepowtarzalny charakter i sama dyktowała mi co ma robić, jej postać stała się jedną z kluczowych postaci „Procesu” wnosząc dodatkową jakość do książki.

Co zdecydowało, że fabuła została osadzona właśnie w Krakowie? Nie jest to Pana rodzinne miasto. Czy zdecydowała o tym postać krakowskiego Kuby Rozpruwacza - Władysława Mazurkiewicza, bądź Karola Kota zwanego Wampirem z Krakowa? A może żywi Pan jakieś szczególne uczucia do tego miasta?


Osadzenie akcji w Krakowie nie miało nic wspólnego z Mazurkiewiczem ani z Kotem (o jego istnieniu dowiedziałem się przypadkiem mniej więcej w połowie pisania „Pamiętnika” ). Akcja toczy się w Krakowie ponieważ mam do tego miasta wielki sentyment. Mieszkałem w nim przez kilka lat i bardzo dobrze wspominam tamten okres mojego życia. Tęsknię za Krakowem a pisząc o tym mieście mogłem poczuć jakbym znów w nim mieszkał. Poza tym gdzie lepiej osadzić akcję historii o seryjnym mordercy studentek, niż w mieście, w którym żyje prawie dwieście pięćdziesiąt tysięcy studentek?

Autor w trakcie podpisywania egzemplarzy "Procesu diabła".

Jak wyglądały przygotowania do napisania powieści? Skąd brał Pan niezbędne informacje, na jakich źródłach się opierał?


Nie robiłem żadnych specjalnych przygotowań ani nie zbierałem informacji. Ponieważ od lat interesuję się seryjnymi mordercami nie było to konieczne. Jeśli coś jest moją pasją mogę o tym pisać ot tak, dla czystej przyjemności bez potrzeby posiłkowania się fachową wiedzą. Jedynie podczas scen dotyczących samego procesu posiłkowałem się kodeksem karnym.

W swoich książkach przedstawił pan portret psychologiczny mordercy niemalże idealnego. Kuba Sobański jest nie tylko niezwykle inteligentny i każdy jego krok jest starannie przemyślany, potrafi przewidywać, planować, a przede wszystkim jest świadomy konsekwencji swoich czynów i stara się wybierać najbezpieczniejsze rozwiązania. Czy ciężko było się Panu wczuć w skórę swojego bohatera? Fascynacja seryjnymi to jedno, ale niejako wcielenie się w jednego z nich, czy nie było to przerażającym doświadczeniem?

Przyznam, że wcielanie się w postać Kuby było czystą przyjemnością. To fascynujące doświadczenie wcielić się w postać wyzbytą z wyższych uczuć i empatii, pragnącą jedynie zaspokoić swoje wynaturzone potrzeby, uwielbiającą manipulować innymi a jednocześnie planującą zbrodnie doskonałe. Była to świetna przygoda, którą zapamiętam do końca życia. Jedyne trudności stanowiło przewidywanie konsekwencji zbrodni Kuby. Musiałem pomyśleć jak morderca, a jednocześnie spróbować wczuć się w tok rozumowania policji gdyż tylko prognozując prawdopodobieństwo postępowania detektywów można stworzyć zbrodnię doskonałą.

Zakończenie „Procesu diabła” daje nadzieję, że przyjdzie nam jeszcze spotkać się z Kubą Sobańskim. Czy planuje Pan napisanie kolejnej części jego losów? A jeżeli tak, czy może Pan zdradzić coś więcej na ten temat.

Kolejną część przygód Kuby napisałem już dawno, bo latem 2014 roku. Odnośnie szans na jej publikację nie chcę się na razie wypowiadać. Tutaj decydujące słowo należy do wydawcy, dlatego póki nie znam żadnych konkretów wolę nie zapeszać.

Czy poza Kubą myśli Pań o stworzeniu równie intrygującego bohatera? Czy planuje pan spróbować swoich sił w napisaniu książki z zupełnie innego gatunku niż kryminał?

Oprócz historii „Diabła” napisałem jeszcze kilka innych thrillerów i jeden kryminał. W każdej występują nieszablonowe postacie. Liczę, że w przyszłości z maszynopisów zmienią się w książki. Oczywiście chciałbym kiedyś sprawdzić jak wypadnę w innym gatunku. Szczególnie jestem ciekaw jak wyszedłby mi romans.


Wracając jeszcze na chwilę do zakończenia powieści i ogólnie losów jej bohaterów. Czy wierzy Pan w karmę? Czy każdego człowieka spotka to, na co zasłużył, a popełnione zbrodnie wrócą do ich sprawcy? Czy wręcz przeciwnie dzięki sprytowi i nie tylko jesteśmy w stanie uniknąć odpowiedzialności za swoje czyny?

Nie, nie wierzę w karmę ani żadną inną równowagę losu. Dzięki sprytowi, cwaniactwu i szczypcie szczęścia nie jeden człowiek uniknął odpowiedzialności za swoje czyny. Myślę, że popełnienie zbrodni i nieponiesienie jej konsekwencji jest jak najbardziej realne.

Zapraszamy także do obejrzenia nagrania ze spotkania:


Sara Glanc (Andromeda)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz